Od prezydenta USA po przeciętnego obywatela – nasze posty w mediach społecznościowych dzielą nas bardziej niż kiedykolwiek. Politycy, celebryci i zwykli ludzie toczą ze sobą internetowe boje.
Bycie kontrowersyjnym, oburzonym i pełnym świętego gniewu stało się modne. Sekcja komentarzy przypomina arenę gladiatorów. Wchodzisz tam na własne ryzyko – i lepiej nie zapomnij rękawic bokserskich!
Pamiętaj jednak, że potyczki z innymi nad kontrowersyjnymi postami dają platformom społecznościowym sygnał, by przesyłać ci jeszcze więcej treści wywołujących wściekłość. Wewnętrzna prezentacja Facebooka z 2018 roku ujawniła, że jego algorytmy „wykorzystują skłonność ludzkiego mózgu do podziałów”.
Pewien twórca na TikToku wyznał: „Nic nie miało dla mnie tyle sensu, co rage baiting (fabrykowanie gniewu). Moje filmy z największą liczbą wyświetleń dotyczą kontrowersyjnych tematów lub rzeczy, które zmuszają ludzi do dyskusji”.
Jeden z artykułów wyjaśnia: „Algorytmy zazwyczaj promują materiały prowokujące emocjonalnie lub kontrowersyjne, skupiając się na wskaźnikach takich jak polubienia i udostępnienia, co tworzy pętle sprzężenia zwrotnego wzmacniające spolaryzowane narracje”. Inne źródło stwierdza wprost: „Wzburzenie równa się zaangażowaniu, co równa się większej liczbie reklam, co z kolei przekłada się na większą wartość dla akcjonariuszy”.
Nasze tablice informacyjne są polami minowymi, a my na nich eksplodujemy.
Czy w epoce gniewu dałeś się złapać na przynętę?
Jezus ostrzegał: „miłość wielu oziębnie” (Mateusza 24,12). Temperatura w sieci wydaje się wręcz lodowata, nawet wśród chrześcijan. Artykuł zatytułowany The Outrage Machine (Maszyna oburzenia) autorstwa terapeuty Matta Husseya jest niezwykle trafny. Uważa on, że „przechodzimy przez okres pełnej, uprzemysłowionej produkcji oburzenia”.
Hussey rozwija tę myśl: „W 2025 roku gniew nie jest tylko reakcją, to silnik przychodowy. To, co zaczęło się jako niewinny clickbait we wczesnych dniach internetu, ewoluowało w coś znacznie bardziej wyrachowanego: rage bait, czyli celowe konstruowanie treści mających wywołać nienawiść, strach i furię dla kliknięć, komentarzy, udostępnień i ostatecznie – żywej gotówki. (…) Takie podejście opiera się na psychologicznych prawdach, które wszyscy odczuwamy: przyciąganiu negatywnych nagłówków, dreszczu emocji widząc innych w ogniu walki, uzależniającym uderzeniu dopaminy, gdy napływają wściekłe komentarze. Jak opisał to jeden z badaczy, ‘hodowanie gniewu’ (rage farming) to akt ‘siania nasion’ gniewu zaprojektowany tak, by zbierać jeszcze większe plony oburzenia w odpowiedziach i podaniach dalej”.
Pismo Święte wyjawia, że jesteśmy „z natury dziećmi gniewu” (Efezjan 2,3), co pomaga wyjaśnić nasze godne ubolewania zachowanie. Jednak Słowo Boże nigdy nie usprawiedliwia okrutnego traktowania innych. Hussey zauważa: „Gdy gniew jest zbierany codziennie, nie znika on, lecz ulega zwapnieniu. Przedłużona ekspozycja na treści budzące wściekłość tworzy to, co psycholodzy opisują jako chroniczny gniew: stan, w którym reaktywność emocjonalna staje się normą, a nie wyjątkiem”.
W ten sposób stajemy się niewolnikami gniewu, napędzając maszynę i wzbogacając jej architektów.
Treści dzielące ludzi nie są powodem do radości
Nawet ci, którzy nie lajkują, nie udostępniają ani nie komentują podżegających dyskusji, często je czytają, mentalnie opowiadając się po jednej ze stron i doświadczając tego samego, co osoby bezpośrednio zaangażowane.
Chrześcijanin powinien uważać, by nie pielęgnować pełnych nienawiści myśli i uczuć wobec innych. Jezus powiedział: „Każdy, kto się gniewa na brata swego, pójdzie pod sąd. A kto by rzekł bratu swemu: Racha, stanie przed Radą Najwyższą; a kto by rzekł: Głupcze, pójdzie w ogień piekielny” (Mateusza 5,22).
I ponownie czytamy: „Każdy, kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie żywota wiecznego” (1 Jana 3,15).
Treści wywołujące podziały nie są czymś, w czym należy pokładać upodobanie (Rzymian 1,32). Ich częste spożywanie zmienia nas (2 Koryntian 3,18). Hussey ostrzega: „Gniew rozprzestrzenia się jak wirus – taki, który obniża nasze progi empatii, zmniejsza tolerancję na niejednoznaczność i tworzy mentalność ‘my kontra oni’, która zmienia współobywateli w abstrakcyjnych wrogów”.
Dla chrześcijanina inni ludzie nie są wrogiem, „gdyż bój prowadzimy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich” (Efezjan 6,12).
Zanim będziemy mogli konstruktywnie angażować się w relacje z innymi online w dobie powszechnego gniewu, musimy przestać postrzegać ich jako wrogów. Są to cenne dusze, za które umarł Chrystus – jednostki atakowane, manipulowane i uciskane przez Księcia Ciemności.
Jak możemy bezpiecznie poruszać się po polu minowym mediów społecznościowych, nie raniąc siebie ani innych?
Z jednego wersetu biblijnego można wyciągnąć trzy zasady: „Niech każdy człowiek będzie skory do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu” (Jakuba 1,19).
Bądź skory do słuchania. Zachowaj ostrożność przy komentowaniu tematów, o których wiesz niewiele. Spróbuj je najpierw zrozumieć. Co ważniejsze, poświęć czas na poznanie perspektywy danej osoby. Nikt nie lubi być źle zrozumiany. Możemy nauczyć się bardzo wiele, słuchając innych i szczerze próbując ich zrozumieć. Okazuje to wzajemny szacunek i może ujawnić wspólną płaszczyznę do rozmowy. „Kto odpowiada, zanim wysłucha, ten wykazuje głupotę i naraża się na hańbę” (Przypowieści Salomona 18,13).
Bądź nieskory do mówienia. Czy zauważyłeś kiedyś, jak niektórzy ludzie w sieci mówią obok siebie? Każdy gorliwie stara się przeforsować swoje argumenty, ignorując to, co mówi druga strona. Nigdy nie kończy się to dobrze dla nikogo, często wywołując irytację u obu stron. Istotne jest, aby pomyśleć i rozważyć, jak nasze słowa mogą zostać odebrane, zanim zamieścimy komentarz. Jeśli będziemy skorzy do słuchania, pomoże nam to odpowiednio zareagować. Pamiętaj: „Odpowiedź łagodna uśmierza gniew, lecz słowo raniące pobudza do gniewu” (Przypowieści Salomona 15,1).
Bądź nieskory do gniewu. Wszyscy mamy tematy, które nas pasjonują, ale to nie usprawiedliwia tracenia panowania nad sobą. Jedną z głównych cech Boga jest to, że jest On „nierychły do gniewu” (Jonasza 4,2). Czy nie jesteś wdzięczny, że jest On cierpliwy wobec ciebie? Bóg obiecuje pomóc nam mieć tę samą pełną miłości cierpliwość wobec innych (Galacjan 5,22–24). Powołaj się na Jego obietnicę, gdy poczujesz pokusę utraty kontroli. „Człowiek porywczy wywołuje zwadę, lecz cierpliwy łagodzi spór” (Przypowieści Salomona 15,18).
Jezus nazywa chrześcijan „światłością świata” (Mateusza 5,14). Oznacza to, że mamy odzwierciedlać Jego światło wobec osób, które spotykamy – osobiście lub w sieci. Gdy nie postępujemy zgodnie z biblijnymi zasadami, przynosimy zamiast niego ciemność. Możliwe, a nawet konieczne jest opowiadanie się po stronie prawdy, pozostając jednocześnie uprzejmym i troskliwym wobec innych.
Cytaty biblijne pochodzą z Biblii Warszawskiej.
Źródło: Amazing Facts

