Izrael, Gaza i niepokoje społeczne w Ameryce: Czy jest jeszcze nadzieja?

21 lutego, 2026
iron
Posłuchaj artykułu
0:00 ...

Narastające protesty studenckie wstrząsnęły kampusami uniwersyteckimi w całych Stanach Zjednoczonych. Demonstranci gromadzili się, by skandować antywojenne hasła i wznosić transparenty przeciwko izraelskiej inwazji w Strefie Gazy oraz stratnie życia ludności cywilnej.

Choć studenci utrzymują, że w pokojowy sposób korzystają ze swego prawa do wolności słowa, ich protestom często towarzyszy przemoc i antysemicka retoryka.

Wiece na kampusach wspierające Gazę rozpoczęły się niemal natychmiast po ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku, lecz przybrały na sile, gdy izraelskie siły bezpieczeństwa rozpoczęły odwet zbrojny. Dzięki mediom społecznościowym studenci byli w stanie zorganizować się i stworzyć ogólnokrajowe koalicje, takie jak Students for Justice in Palestine.

Najnowsza fala protestów rozpoczęła się 17 kwietnia na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Moment ten nie był przypadkowy. W dniu, w którym komisja Izby Reprezentantów ds. edukacji i siły roboczej miała przesłuchać rerektor uniwersytetu, Minouche Shafik, w sprawie narastającego antysemityzmu na uczelni, studenci utworzyli na uniwersyteckim trawniku „Obozowisko Solidarności z Gazą”, rozbijając namioty i deklarując, że nie ustąpią, dopóki ich żądania nie zostaną spełnione.

Następnego dnia Shafik poprosiła policję o usunięcie obozowiska. Aresztowano ponad 100 osób. Rektor stwierdziła, że poprosiła o interwencję policji, ponieważ protesty stworzyły „atmosferę nękania i zastraszania” dla wielu studentów. Niemal natychmiast jednak na ich miejsce pojawili się inni, ponownie rozstawiając namioty.

Wydaje się, że aresztowania tylko dolały oliwy do ognia. Rachel, 19-letnia studentka, wyjaśniła: „Myślę, że to była ta przysłowiowa kropla, która przelała czarę, ponieważ studenci już wcześniej czuli się niesamowicie tłamszeni i cenzurowani przez rektor Shafik”.

Studenci w USA i na całym świecie twierdzą, że protestują przeciwko temu, co uważają za „ludobójstwo”. Według niektórych doniesień, ofensywa Izraela doprowadziła do śmierci ponad 34 tysięcy cywilów, zmusiła do przesiedlenia 80 procent populacji i doprowadziła setki tysięcy ludzi na skraj głodu.

W ramach swoich żądań studenci chcą, aby uniwersytety wycofały swoje inwestycje z firm prowadzących interesy z Izraelem. „To jest powód, dla którego tu jesteśmy — wzywamy do zakończenia ludobójstwa i do tego, by Columbia wycofała się finansowo z agresywnej syjonistycznej jednostki osadniczej” — powiedział stacji CNN student identyfikujący się jako „W”. „Przekuwamy nasze zasady w czyny”.

Choć studenci protestują od października, ten ostatni zryw zyskał niemal stałą obecność w mediach, częściowo z powodu eskalacji przemocy i ostrych reakcji władz uczelni. Coraz częściej uniwersytety wzywają policję do rozpędzania wieców. Setki studentów zostało aresztowanych i zawieszonych w prawach ucznia.

Liderzy uniwersyteccy i państwowi coraz chętniej potępiają protesty. Spiker Izby Reprezentantów USA, Mike Johnson, odwiedził Uniwersytet Columbia 24 kwietnia, stwierdzając: „Rosnąca liczba studentów skanduje hasła poparcia dla terrorystów. Ścigali żydowskich studentów, szydzili z nich i lżyli im. Krzyczeli na tych, którzy noszą Gwiazdę Dawida”.

Następnie nakazał protestującym, aby „wrócili na zajęcia i skończyli z tymi bzdurami”, wspominając, że jeśli niepokoje nie ustaną, nadejdzie „odpowiedni czas na wprowadzenie Gwardii Narodowej”.

Oczywiście każda ze stron uważa, że to ona ma moralną słuszność.

Studenccy protestujący czują, że bronią tysięcy ludzi cierpiących obecnie w Gazie.

Inni opowiadają się za Izraelem i prawem narodu żydowskiego do obrony swojej ziemi.

Z kolei urzędnicy uniwersyteccy i państwowi twierdzą, że starają się stłumić protesty z troski o bezpieczeństwo i z powodu zakłócania życia akademickiego.

Na początku zeszłego tygodnia media poinformowały, że izraelski atak powietrzny na Gazę śmiertelnie ranił kobietę o nazwisku Sabreen al-Sakani al-Sheikh, która była w 30. tygodniu ciąży. Lekarze wydobyli dziewczynkę z umierającego ciała matki. Niestety, maleńka Sabreen Rouh, nazwana tak po matce, zmarła zaledwie kilka dni po urodzeniu.

Przez krótką chwilę w tym chaosie mała Sabreen świeciła jako migocząca latarnia nadziei w konflikcie, którego końca nie widać. Służy ona jako przypomnienie o innym Dziecku urodzonym dwa tysiące lat temu — zaledwie 70 kilometrów od Strefy Gazy.

Jezus narodził się pośród politycznych, społecznych i religijnych sporów i choć niewielu wówczas to rozpoznało, Jego narodziny są ostateczną latarnią nadziei dla tego mrocznego świata. „Nie bójcie się” — powiedział anioł ogłaszający Jego narodziny — „bo oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu, gdyż dziś narodził się wam w mieście Dawidowym Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan” (Łuk. 2,10-11).

Zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu.

Jednak rozdzierający serce okrzyk Chrystusa na krzyżu: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mat. 27,46), objawia również oddanie Boga dla sprawiedliwości. Grzech oddziela tych, którzy się go trzymają, od Źródła życia. Sprawiedliwość wymaga, aby ci, którzy ranią innych poprzez swoje grzeszne działania, zginęli.

Zawieszony na krzyżu Jezus stał się „grzechem za nas, abyśmy w nim stali się sprawiedliwością Bożą” (2 Kor. 5,21). Wytrzymał grozę oddzielenia od Boga, aby sprawiedliwości stało się zadość i aby nadzieja mogła zostać przywrócona Jego złamanym, cierpiącym dzieciom na całym świecie, bez względu na narodowość.

To jest poselstwo nadziei i sprawiedliwości, które protestujący i władze uniwersytetów, Palestyńczycy i Żydzi, a właściwie my wszyscy, musimy usłyszeć.

Źródło: Amazing Facts

```