„O i drogi Boże, pomóż nam poznać Twoją prawdę”.
Tata zawsze tak kończył swoje modlitwy – pomyślała ośmioletnia Jessie Brown, gładząc długie, brązowe uszy Jacka. Jego ogon radośnie uderzał o drewnianą podłogę. Ciekawe, dlaczego zawsze tak mówi?
Następnego ranka Jessie zapytała mamę: „Dlaczego tata zawsze prosi Boga, aby pomógł nam poznać prawdę?”.
Mama uśmiechnęła się i przytuliła Jessie. „Prawda jest ważna, Jessie. Widzisz to?”. Otworzyła wielką rodzinną Biblię i przeczytała Ewangelie Jana 8,32: „I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi”.
„Tata podróżuje, odkąd był niewiele większy od ciebie. Poznał wielu ludzi – niektórych dobrych, innych złych. To sprawiło, że ponad wszystko pragnie poznać prawdę”.
To na razie zaspokoiło ciekawość Jessie, więc wybiegła na zewnątrz, by pobawić się z Jackiem. Ten pies gończy był wielką pomocą na farmie. Doskonale wiedział, jak trzymać jelenie z dala od pola melonów, jak zabić grzechotnika i jak wytropić szopa pracza ukrywającego się na drzewie.
Rodzina Brownów mieszkała w pobliżu małego, pionierskiego miasteczka Chico w Kalifornii. Uprawiali melony, pomidory i kukurydzę u podnóża płaskich wzgórz, które stromo wznosiły się tuż za ich domem. W dół wzgórza i przez pole płynął potok Butte Creek, który dawał Jackowi i jedenaściorgu dzieciom idealne miejsce do pluskania się i pływania w lecie.
Ulubionym zajęciem Jacka było polowanie na szopy pracze, które mieszkały w lesie za domem Brownów. Kradły one jajka, zjadały melony i niszczyły łodygi kukurydzy. Szopy sprawiały rodzinie Brownów mnóstwo kłopotów. Kiedy nadchodził czas, by ruszyć ich śladem, tata lub jeden ze starszych braci Jessie wołał: „Chodź, Jack!”.
Jack zrywał się podekscytowany i pędził do lasu z nosem przy ziemi. Biegał w tę i z powrotem, dopóki nie poczuł zapachu szopa, a potem wył, aby dać tacie znać, że jest na tropie. Tata szedł za głosem Jacka przez las aż do drzewa, na którym ukrywał się szop.
Jack uwielbiał te myśliwskie przygody i często sam domagał się wyjścia, szczekając i biegając w kółko.
Spotkania biblijne w dolinie
Pewnego dnia tata wrócił z podróży do Chico z ekscytującymi wieściami. W wielkim namiocie w mieście miała odbyć się seria spotkań poświęconych Biblii! Jessie ledwo mogła się doczekać.
W końcu nadszedł dzień rozpoczęcia spotkań. Cała rodzina wsiadła do wozu. To była długa, zakurzona droga do miasta, ale w końcu dotarli do wielkiego namiotu. Słuchali, jak pastor Loughborough głosił o Sabacie i o tym, że Jezus wkrótce powróci na ziemię.
Przez cały dzień, bez względu na to, co mówił wujek, Jack nie chciał iść.
Przez kilka tygodni Jessie i jej rodzina uczestniczyli w spotkaniach każdego wieczoru. W ciągu dnia pracowali na farmie i studiowali Biblię, aby sprawdzić, czy to, co głosił pastor Loughborough, rzeczywiście się w niej znajduje. Czy Jezus odpowiada na modlitwę taty o prawdę? – zastanawiała się Jessie.
„Myślisz, kochanie, że to prawda?” – zapytała mama, gdy jechali przez kanion do miasta. „Czy Jezus naprawdę wkrótce powróci? A co z Sabatem? Czy mamy przestrzegać siódmego dnia?”.
„Wszystko to wydaje się prawdą” – odpowiedział tata. „Nie potrafię znaleźć w tym żadnego błędu”.
Gdy tak jechali, dzieląc się pytaniami kłębiącymi się w ich głowach, Jessie nagle wskazała na niebo. „Spójrzcie! Tam na górze są żołnierze na koniach!” – wykrzyknęła.
Wszyscy spojrzeli w górę – a to, co zobaczyli, było czymś znacznie większym niż piękny zachód słońca czy niezwykły układ chmur. To nie była wyobraźnia jednej osoby; każdy w grupie widział to wyraźnie. Horyzont nad doliną wypełniała dramatyczna scena: dwie walczące ze sobą armie.
Jedna armia jechała na czarnych koniach, z czarnymi rydwanami i wysokim, ciemnym, złowrogo wyglądającym wodzem. Druga jechała na białych koniach, z białymi rydwanami i jeszcze wyższym, dostojnym wodzem. Rodzina Brownów patrzyła z podziwem na przebieg bitwy, aż gęsty dym i pył wypełniły niebo, przesłaniając wszystko. Potem, równie nagle, dym się rozwiał.
Pozostała tylko jedna armia. Biała armia odniosła zwycięstwo. Na czystym, błękitnym niebie pojawiły się słowa. „Tam jest napisane: »Jezus wkrótce przyjdzie«” – szepnął tata drżącym z przejęcia głosem. „Jezus wkrótce przyjdzie! Dziękuję Ci, Panie, za pokazanie nam prawdy”.
Niedługo potem Jessie i jej rodzina zostali członkami Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego. Nadal uprawiali swoją ziemię, ale teraz święcili Sabat. Nie zbierali już melonów ani nie pielili ogrodu w Sabat. Zamiast tego tata zaprzęgał wóz i jechali do Chico na nabożeństwo.
Jack szybko się dowiedział, że tata nie chodzi na polowania na szopy w Sabat. „Przykro mi, piesku, dzisiaj jest Sabat” – mówił tata, gdy Jack zaczynał prosić o wyjście. „Dzisiaj tego nie robimy”. Po pewnym czasie Jack przestał prosić o wyjście w sobotę. Wiedział, że jego zadaniem jest pilnowanie farmy, gdy rodzina wyjeżdżała.
Pewnego piątku w odwiedziny przyjechał wujek Jessie. Tej nocy szopy narobiły rabanu w pobliżu kurnika. Następnego ranka rodzina Jessie zaprosiła wujka do kościoła. Wujek się zaśmiał. „Wiecie, że nie wierzę w żadnego Boga. Zostanę tutaj. Ja i Jack zajmiemy się tymi szopami”.
Zawołał: „Chodź, Jack!”. Ale Jack nie drgnął. Wujek spróbował ponownie: „Idziemy!”. Jack zamerdał ogonem, ale pozostał na swoim miejscu. Przez cały dzień, bez względu na to, co mówił wujek, Jack nie chciał iść. Za to w niedzielę wczesnym rankiem Jack był już na nogach, gotowy i radosny, szczekając, że chce wyjść. Wujek zaśmiał się ze zdumienia. „Cóż, nigdy czegoś takiego nie widziałem! Myślę, że wasz pies też święcił Sabat!”.
Tata uśmiegnął się. „Może i tak. Wygląda na to, że Bóg uczy prawdy także zwierzęta”.
Jessie objęła Jacka ramionami. „Bóg naprawdę cię nauczył” – szepnęła.
Jack święcił Sabat do końca życia. Przyjaciele i krewni próbowali namówić go na polowanie na szopy w Sabat, ale nigdy nie poszedł.
Cytaty biblijne pochodzą z Biblii Warszawskiej.
Źródło: Adventist Review

