Okazje do dzielenia się wiarą są wszędzie.
Mają rozmowę telefoniczną przerwał głośny ryk, który dobiegał tuż spod mojego domu. Wyszedłem sprawdzić, co się dzieje, i zobaczyłem mężczyznę na ciężkiej maszynie, który wykopywał wąski rów na moim podwórku! Kabel internetowy. A przecież prosiłem, żeby najpierw do mnie zadzwonili. Wyłączywszy maszynę, mężczyzna uśmiechnął się i powiedział, że muszą położyć kabel tutaj, a nie tam, gdzie miałem nadzieję – na uboczu. No cóż. Wracając do domu, zauważyłem jego partnera i pomachaliśmy do siebie.
Wkrótce praca została zakończona. Zanim odjechali, zaprosiłem „pana od maszyny”, aby odebrał ode mnie prezent. Otworzyłem drzwi garażowe, a następnie bagażnik samochodu wypełniony literaturą. Wyjaśniając charakter książek i czasopism, zachęciłem go, by wybrał cokolwiek zechce. Cofnąłem się, aby dać mu przestrzeń do rozejrzenia się. Jego nastawienie natychmiast się zmieniło. „Nie jestem zainteresowany. Nie chcę, żeby mnie do czegokolwiek zmuszano. Mój właściciel mieszkania i tak wystarczająco dużo mówi mi o religii. Wierzę w Boga, ale chcę to robić po swojemu!”. Odchodząc, rzucił jeszcze: „Nie mam na to czasu. Mam swoje sprawy!”. Zapewniając go, że jedynie oferuję książki i do niczego go nie zobowiązuję, zapytałem, czy mógłby sprawdzić, czy jego partner nie chciałby czegoś wybrać. Musiałem uśmiechnąć się w duchu, gdy zaszedł za róg i zawołał: „Nie chcesz chyba Biblii, co?”. Ale jego partner naprawdę chciał Biblię i szybko przyszedł do środka, aby ją odebrać.
Przybył też człowiek od przycinania drzew, aby usunąć ciężkie gałęzie zwisające w stronę domu sąsiada. Podczas gdy on obsługiwał sprzęt na ziemi, jego zwinny partner – z długimi włosami i pokryty tatuażami – przemieszczał się z łatwością po drzewie, przymocowując liny do poszczególnych konarów. Obserwowałem to ze zdumieniem. Gdy praca dobiegła końca, złożyłem im obu tę samą propozycję. Nie pamiętam, co wziął starszy z nich, ale nigdy nie zapomnę reakcji młodszego. Chwyciwszy kilkanaście czasopism o zdrowiu, z wdzięcznością przytulił je do piersi i powiedział: „Razem z żoną myślimy o powrocie do kościoła!”.
Nigdy nie wiemy, kto jest gotowy na przyjęcie poselstwa
Była wiosna, a w naszym lokalnym markecie budowlanym trwała wyprzedaż artykułów ogrodniczych. Po zapłaceniu podjechałem samochodem z przygotowanym bagażnikiem na duży ładunek. Starszy i młodszy mężczyzna ładowali ciężkie worki, a ja złożyłem im swoją propozycję: „Zawsze wręczam prezent ludziom, którzy mi pomagają. Czy chcielibyście sobie coś wybrać?”. Gdy przeglądali pojemniki z książkami na moim tylnym siedzeniu, modliłem się. Obaj byli tak otwarci na rozmowę o Bogu! Młodszy mężczyzna z entuzjazmem sięgnął po Drogę do Chrystusa, a ja wręczyłem każdemu z nich jeszcze po jednej dodatkowej książce.
Jakiś czas później ponownie udałem się do tego samego sklepu, tym razem zamawiając rolety okienne. Ekspedientka była tak pomocna, że po zakończeniu transakcji powiedziałem jej, iż mam dla niej prezent. Zaczekała przy drzwiach, dopóki nie poszedłem do samochodu. Gdy wręczyłem jej książkę, wykrzyknęła: „Ktoś dał tę samą książkę mojemu mężowi! Teraz mam własny egzemplarz”. Uściskaliśmy się, a ja odjechałem pełen zachwytu. Bóg działa! Kilka tygodni później odwiedziłem w Sabat pobliski kościół. Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, gdy ujrzałem tam tę kobietę! Ona i jej mąż są teraz ochrzczonymi członkami Kościoła i oboje pełnią w nim funkcje. Chwała Bogu!
Nigdy nie wiemy, kto jest gotowy na przyjęcie poselstwa. Rozdałem wiele egzemplarzy Wielkiego Boju, ulotek GLOW, czasopism, płyt DVD i innej literatury, zarówno po angielsku, jak i po hiszpańsku. Przeważająca większość ludzi z radością coś przyjmuje. Widzą oni „pismo na ścianie” ginącego świata. Okazji nie brakuje. Nie pozbawiajmy siebie i innych radości z poznawania Jezusa oraz dzielenia się Nim z bliźnimi.
Źródło: Adventist Review

