Super Bowl jest znany jako „największe wydarzenie telewizyjne roku” w Ameryce, od lat pozostając najchętniej oglądanym programem, który przyciąga przed ekrany ponad 100 milionów widzów rocznie.
Z tego powodu jest to również „największy megafon, jaki można kupić za pieniądze z marketingu telewizyjnego”. Koszt 30-sekundowej reklamy podczas Super Bowl wynosi obecnie średnio od 6 do 7 milionów dolarów.
W tym roku widzowie zostali zasypani typową lawiną reklam promujących alkohol, niezdrowe jedzenie, samochody, zwiastuny filmowe – oraz Boga?
Organizacja non-profit The Servant Foundation wyłożyła „około 20 milionów dolarów” na dwie reklamy w ramach wartego miliard dolarów, zaplanowanego na trzy lata projektu „ponownego przedstawienia ludziom Jezusa”. Kampania pod hasłem „He Gets Us” (On nas rozumie) ma na celu „promowanie idei, że Jezus rozumie współczesne problemy z perspektywy zwykłego człowieka”, opisując na swojej stronie internetowej Syna Bożego jako „najbardziej radykalnego aktywistę miłości na świecie”.
Niektórzy podają jednak w wątpliwość szafarstwo funduszami tej kampanii, która wydaje miliony „na 30 sekund czasu antenowego”. Zastanawiają się, czy te pieniądze nie mogłyby zostać „lepiej wydane” na realizację Wielkiego Nakazu Misyjnego? Inni kwestionują same reklamy, które – ich zdaniem – „skutecznie komunikują ludzką naturę Jezusa… [ale] pomijają Jego boskość”. Oznacza to, że kwestia zbawienia przez Chrystusa jest w nich całkowicie nieobecna. Czy jest to wierny obraz Zbawiciela?
Nie jest zaskoczeniem, że „reklamy o tematyce religijnej były stosunkowo rzadkie podczas Super Bowl”, ale być może powód tego nie jest tak oczywisty. Historia pokazuje, że w latach 50. XX wieku wyznania protestanckie podjęły celowe starania, aby nasycić świat sportu chrześcijaństwem; „ewangeliczni liderzy rekrutowali, szkolili i umieszczali ludzi w zespołach sportowych, aby towarzyszyli trenerom i sportowcom oraz służyli im wsparciem”, mając na celu przekształcenie sportu w „chodzący i mówiący chrześcijański billboard”. Jak ujęła to agencja Associated Press: „Zwykli fani są przyzwyczajeni do wyrazów wiary, od modlitw w szatniach, przez podania typu „Zdrowaś Maryjo” (Hail Mary pass), aż po zawodników wskazujących w niebo po zdobyciu punktów”.
Czy ewangeliczni liderzy odnieśli sukces? Media szybko odnotowały przenikającą kulturę chrześcijańską wewnątrz obu tegorocznych drużyn rywalizujących w Super Bowl: Kansas City Chiefs i Philadelphia Eagles. Kapelan drużyny Chiefs (wszystkie 32 drużyny NFL zatrudniają kapelana), Marcellus Casey, prowadzi regularne poniedziałkowe studia biblijne dla swoich zawodników; być może pamiętają Państwo również „wirusowe wideo z 2016 roku, na którym pięciu zawodników Eagles przyjmuje chrzest w klubowej wannie z lodowatą wodą”. Na pierwszym planie znajduje się głośno deklarowana wiara rozgrywających obu drużyn – Patricka Mahomesa z Chiefs i Jalena Hurtsa z Eagles.
Ale czy tak właśnie wygląda życie chrześcijańskie?
Kiedy przyjrzymy się instytucji, jaką jest NFL, co zobaczymy? Statista podaje, że NFL „jest najbardziej dochodową zawodową ligą sportową w Stanach Zjednoczonych. Całkowite przychody wszystkich 32 drużyn NFL stale rosły w ciągu ostatnich 15 lat”, z wyjątkiem okresu pandemii COVID-19; w zeszłym sezonie wyniosły one ponad 17 miliardów dolarów.
Ta „dojna krowa” zrodziła również szereg kontrowersji: „wstrząśnienia mózgu u zawodników”, spory wokół „hymnu narodowego”, a ostatnio konsekwencje zalegalizowanego hazardu w sporcie. W 2018 roku, w historycznej sprawie Murphy v. National Collegiate Athletic Association, Sąd Najwyższy uchylił ustawę o ochronie sportu zawodowego i amatorskiego z 1992 roku, legalizując tym samym zakłady sportowe w Stanach Zjednoczonych.
W ciągu zaledwie kilku lat reklamy zakładów sportowych „stały się wszechobecne podczas wydarzeń sportowych”. W tym roku gorączkę potęgowała Arizona – jeden z 33 stanów, które zdecydowały się zarobić na decyzji Sądu Najwyższego i pierwszy z nich, który gościł Super Bowl. Na stadionie State Farm Stadium, gdzie rozegrano mecz, znajduje się nawet „stacjonarny punkt przyjmowania zakładów sportowych”.
Dobre drzewo nie może wydawać złych owoców, ani złe drzewo dobrych owoców
Co jeszcze wynikło z tej nowo odkrytej „wolności”? Jednocześnie National Council on Problem Gambling odnotowała 30-procentowy wzrost liczby osób „wykazujących ryzyko uzależnienia od hazardu”. Jason Scott, wiceprezes ds. operacyjnych w BetMGM, skomentował: „To, co mnie nie zaskoczyło, to głód i pragnienie zakładów sportowych u naszych klientów. To pragnienie zawsze tam było, ale funkcjonowało w podziemiu”.
Czy jest to wierny obraz Chrystusa? Branża, której przedstawiciele promują wywyższanie Mesjasza, czerpie jednocześnie zyski z brutalnej, voyeurystycznej rozrywki, popularyzując kulturę upijania się piwem i objadania niezdrowym jedzeniem oraz podsycając nałogi milionów dusz. Jezus powiedział: „Po owocach ich poznacie. (…) Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców, ani złe drzewo rodzić dobrych owoców” (Mateusza 7:16. 18). Nauczał również: „Przez to uwielbiony będzie Ojciec mój, jeśli obfity owoc wydacie i staniecie się moimi uczniami” (Jana 15:8).
Czy rzekomi uczniowie Chrystusa kierują ludzi do biblijnego Chrystusa, który przyszedł, aby „zbawić lud swój od grzechów jego” (Mateusza 1:21)? Czy w ogóle wiemy jeszcze, kim jest Zbawiciel, czy po prostu kształtujemy Go według „uporu swojego złego serca” (Jeremiasza 11:8)? Jakiego Mesjasza ujrzały w niedzielę setki milionów fanów?
Cytaty biblijne pochodzą z Biblii Warszawskiej.
Źródło: Amazing Facts


