Święty dar, święte granice. Rady Ellen White na temat seksualności

2026-08-12 ~ 7 min czytania ~ 8 min słuchania
Święty dar, święte granice. Rady Ellen White na temat seksualności
Posłuchaj artykułu
1.0x
0:00 ...
Audio generowane przez AI

Rozczarowanie z 22 października 1844 roku przyniosło ze sobą duchowe zniechęcenie oraz konkretne pytania praktyczne. Kiedy Pan powróci? Jak wierzący powinni kierować swoim życiem? Jak miało wyglądać oczekiwanie? Czy powinni wstępować w związki małżeńskie, czy też pozostać w stanie wolnym i zachowywać celibat, skupiając się całkowicie na głoszeniu poselstwa i przygotowaniach do Powtórnego Przyjścia?

Jakub White, młody kaznodzieja millerowski, oraz Ellen Harmon – oboje będący wyłaniającymi się liderami w ruchu adwentowym – osobiście stanęli przed tym dylematem. Wzajemne zainteresowanie oraz praktyczne kwestie związane z tym, że nieżonate osoby razem podróżowały i przemawiały, rodziły pytania, których nie można było zignorować. Po wielu żarliwych modlitwach i rozważaniach w świetle nauki o Powtórnym Przyjściu oraz unikalnego powołania Ellen, w 1846 roku wzięli ślub.

Jako kobieta żyjąca w połowie XIX wieku, Ellen White rzuciła wyzwanie panującym normom i oczekiwaniom społecznym, podejmując tak delikatne tematy, jak ludzka seksualność. Jej najwcześniejsze wypowiedzi na ten temat pojawiły się w szerszym kontekście adwentystycznego poselstwa zdrowia. W 1864 roku opublikowała 64-stronicową broszurę dotyczącą tego, co określała mianem „tajemnego grzechu” (masturbacji), opisując go jako „niszczyciela szlachetnych postanowień, żarliwych dążeń i siły woli niezbędnej do ukształtowania prawego charakteru religijnego”[1]. Podkreślała ponadto, że wszyscy, którzy rozumieją, co oznacza być chrześcijaninem, uznają swoje zobowiązania jako naśladowcy Chrystusa, aby poddać swoje „namiętności, siły fizyczne i władze umysłowe w całkowitą uległość Jego woli”[2].

Napięcie między seksualnością rozumianą jako niekontrolowana namiętność a seksualnością będącą wyrazem miłości w bezpiecznych granicach małżeństwa jest powracającym motywem w jej pismach. Niech posłuży to za ilustrację.

Ellen White konsekwentnie przedstawia intymność małżeńską jako dar od Boga, którym należy się cieszyć w ramach związku małżeńskiego. „Jezus nie nakładał celibatu na żadną klasę ludzi” – pisała. „Nie przyszedł, aby zniszczyć świętą relację małżeńską, lecz aby ją wywyższyć i przywrócić jej pierwotną świętość. Z upodobaniem patrzy na relacje rodzinne, w których panuje święta i bezinteresowna miłość”[3].

W tym kontekście wyjaśniała, że ci, którzy „wstępują w związki małżeńskie ze świętym zamiarem — mąż, by zyskać czyste uczucia serca kobiety, żona, by złagodzić i ulepszyć charakter męża oraz nadać mu pełnię” — wypełniają Boży zamiar wobec relacji małżeńskiej[4].

Choć niektórzy określali jej stanowisko jako purytańskie, Ellen White konsekwentnie opisywała intymność seksualną jako przywilej, z którego należy korzystać w małżeństwie, wzywając małżonków, by chronili jako „świętą prywatność i przywileje relacji rodzinnej”[5].

„Mają oni [małżonkowie chrześcijańscy] należycie rozważyć skutki każdego przywileju wynikającego z relacji małżeńskiej, a uświęcona zasada powinna być podstawą każdego działania” — radziła[6].

Choć Jakub i Ellen White doświadczali typowych napięć rodzinnych związanych z rodzicielstwem, chorobą, podróżami i rozłąką, jej uwagi wyrastają z natchnienia oraz własnych doświadczeń życiowych. W swoich listach w uroczy sposób wyrażała pragnienie bliskości z Jakubem. Pewnego razu, gdy Jakub był chory, pisała:

Wierzący są powołani do tego, aby upewnić się, że nic nie odciąga ich od społeczności z Bogiem i od ciągłego rozwijania charakteru podobnego do Chrystusa.

„Wczoraj (…) przejechałam dwanaście mil dyliżansem. Krajobraz był przepiękny. Drzewa o różnorodnych barwach, radosne drzewa wiecznie zielone rozsiane między nimi, zielona trawa, wysokie i strzeliste góry, urwiste skały — wszystko to raduje oko. Mogłabym się tym cieszyć, ale jestem sama. Silne, męskie ramię, na którym zawsze się opierałam, nie jest teraz moim oparciem”[7].

Innym razem, będąc w rozłące, pisała:

„Oto moja modlitwa, gdy się kładę, gdy budzę się w nocy i gdy wstaję rano: Bliżej, o Boże mój, do Ciebie, bliżej do Ciebie. Śpię sama. (…) Cenię sobie [bycie] tylko ze sobą, chyba że zdobi mnie twoja obecność. Chcę dzielić łóżko tylko z tobą”[8].

Jak każdy dobry dar, dar seksualności może zostać nadużyty. Odnosząc się do przesady w sferze seksualnej w małżeństwie, Ellen G. White używa mocnego języka, mówiąc o „zwierzęcych namiętnościach”, a w innych miejscach o „bestialstwie”:

„Przesada seksualna skutecznie zniszczy miłość do ćwiczeń pobożnościowych, pozbawi mózg substancji potrzebnej do odżywiania organizmu i najskuteczniej wyczerpie siły witalne. Żadna kobieta nie powinna pomagać swojemu mężowi w tym dziele samozniszczenia. Nie zrobi tego, jeśli jest oświecona i darzy go prawdziwą miłością. Im bardziej pobłaża się zwierzęcym namiętnościom, tym stają się one silniejsze i tym gwałtowniej domagają się zaspokojenia”[9].

Widzimy tu powracające napięcie między seksualnością jako czymś wartościowym a jej nadmiarem jako czynnością odciągającą od życia duchowego. Zasada ta odnosi się do wielu innych dziedzin ludzkiego doświadczenia. Wierzący są powołani do tego, aby upewnić się, że nic nie odciąga ich od społeczności z Bogiem i od ciągłego rozwijania charakteru podobnego do Chrystusa.

Wybory o wiecznych konsekwencjach

Wybory dotyczące relacji i seksualności niosą ze sobą wieczne konsekwencje. Ellen White dostrzega analogie między czasami przed Potopem a współczesnością, kiedy szatan próbuje zaślepić chrześcijan, zachęcając do sentymentalizmu i nieczystości. Jak to ujęła:

„Pożądliwość ciała panuje nad mężczyznami i kobietami. Umysł został zepsuty przez wypaczenie myśli i uczuć, a mimo to zwodnicza moc szatana tak bardzo zaślepiła ich oczy, że te biedne, oszukane dusze pochlebiają sobie, iż są usposobione duchowo, wyjątkowo poświęcone, podczas gdy ich doświadczenie religijne składa się bardziej z chorobliwego sentymentalizmu niż z czystości, prawdziwej dobroci i pokory duszy; umysł nie wychodzi poza samego siebie, nie ćwiczy się ani nie wznosi poprzez błogosławienie innych i pełnienie dobrych uczynków”[10].

Ellen G. White mierzyła się z wieloma z tych samych wyzwań, przed którymi stoimy dzisiaj: Jak żyć życiem, które naprawdę przynosi cześć Bogu? Choć jej język momentami może wydawać się przestarzały lub surowy, jednoznacznie potwierdzała, że seksualność jest pięknym darem od Boga. Jednocześnie ostrzegała, że jest to również coś, co szatan często wykorzystuje i niezwykle skutecznie wypacza. Dlatego chrześcijanie są powołani do życia w czystości w granicach małżeństwa, gdzie intymność małżeńska znajduje swój właściwy, pełen znaczenia i piękny wyraz.


[1] Ellen G. White, An Appeal to Mothers (Battle Creek, Mich.: Seventh-day Adventist Pub. Assn., 1864), s. 9.
[2] Tamże.
[3] Ellen G. White, Dom adwentowy, s. 91 (por. ang. The Adventist Home, s. 121).
[4] Tamże.
[5] Ellen G. White, Świadectwa dla Kościoła, t. 2, s. 90.
[6] Tamże.
[7] Ellen G. White, Córki Boże, s. 261.
[8] Ellen G. White, List 6, 1876, w: Letters and Manuscripts, t. 3 (1876-1882), s. 8.
[9] Ellen G. White, Skarby Świadectw, t. 1, s. 272.
[10] Ellen G. White, Świadectwa dla Kościoła, t. 2, s. 252.

Źródło: Adventist Review