Wirus Ebola odebrał życie tysiącom ludzi od momentu jego odkrycia w 1976 roku. Do dziś odnotowano około 40 epidemii, z których najtragiczniejszą w skutkach była ta z lat 2014–2016 w Afryce Zachodniej – zaraziło się wtedy 28 610 osób, a 11 308 zmarło.
Pewna kobieta tak opisuje swoje doświadczenia z tą chorobą: „Walczyłam o życie, patrząc, jak obok mnie jeden po drugim umierają pacjenci. Czy teraz kolej na mnie? Nie mogłam się z tym pogodzić. Gorączka mnie osłabiała… Sen był niezwykle trudny, ponieważ żadna pozycja nie przynosiła ulgi moim potwornie obolałym stawom. Czułam w klatce piersiowej ciężar, który utrudniał oddychanie”.
Ta kobieta miała szczęście. Przeżyła zakażenie szczepem Ebola Zair, którego śmiertelność w przypadku braku leczenia może sięgać nawet dziewięćdziesięciu procent. Od tamtego czasu opracowano szczepionkę oraz metody leczenia terapeutycznego, które znacznie zwiększają szanse na przeżycie w przypadku tego szczepu.
Niedawna epidemia wirusa Ebola rozpoczęła się w Demokratycznej Republice Konga (DRK), a następnie rozprzestrzeniła się na Ugandę. Wywołał ją wirus Bundibugyo, rzadki gatunek wirusa Ebola, na który nie ma licencjonowanej szczepionki ani swoistego leczenia. Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) donoszą, że według stanu na 6 czerwca odnotowano 534 potwierdzone przypadki zakażenia i 110 potwierdzonych zgonów. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła tę epidemię „stanem zagrożenia zdrowia publicznego o znaczeniu międzynarodowym”.
Objawy wirusa Ebola pojawiają się zwykle od ośmiu do dziesięciu dni po kontakcie z patogenem. Na tym etapie powszechne są: wysoka gorączka, skrajne wycieńczenie, ból głowy i stawów. Wielu pacjentów opisuje swoje samopoczucie, jakby „potrąciła ich ciężarówka” z powodu głębokiego osłabienia. Wczesne objawy przypominają inne powszechne choroby, takie jak malaria, dur brzuszny czy cholera. Z tego powodu u pacjentów z wirusem Ebola na wczesnym etapie epidemii często stawia się błędną diagnozę, co opóźnia ratujące życie leczenie wspomagające.
Choroba wywołana przez wirus Ebola (EVD), jak nazywa się ją w terminologii medycznej, postępuje szybko, wywołując gwałtowne wymioty i biegunkę, którym towarzyszy ostry ból brzucha. EVD niszczy naczynia krwionośne, układ odpornościowy i wiele narządów wewnętrznych, rozprzestrzeniając się po całym organizmie. Osoby, które przegrywają walkę z chorobą, najczęściej umierają z powodu wstrząsu, odwodnienia i niewydolności wielonarządowej. Wbrew powszechnym wyobrażeniom, gwałtowne krwotoki z nosa i dziąseł występują rzadziej. Nie czyni to jednak tej choroby mniej przerażającą. Średnio osoby umierające na Ebolę przeżywają zaledwie dziesięć dni od momentu wystąpienia pierwszego objawu do ostatniego tchnienia.
W przypadku wirusa Ebola błędna diagnoza i opóźnione leczenie mogą okazać się śmiertelne w ciągu zaledwie kilku dni. Jednak natychmiastowa opieka wspomagająca, taka jak podawanie płynów dożylnych, uzupełnianie elektrolitów i tlenoterapia, może uratować życie. WHO informuje: „Śmiertelność w przypadku choroby wywołanej przez wirus Ebola wynosi średnio około 50%. W poprzednich epidemiach wskaźniki te wahały się od 25% do 90%. Wczesne intensywne leczenie wspomagające, polegające na nawadnianiu i leczeniu objawowym, zwiększa szanse na przeżycie”.
Nieleczony grzech ma stuprocentową śmiertelność
Diagnoza wskazująca na zakażenie wirusem Ebola może przerazić nawet najsilniejszych ludzi. Jednak Biblia diagnozuje u ludzkości coś znacznie gorszego. Prorok Izajasz przedstawia obrazowy opis naszego stanu: „Cała głowa chora i całe serce słabe. Od stóp do głów nic na nim zdrowego: tylko guzy i sińce, i świeże rany; nie opatrzone ani nie przewiązane, i nie zmiękczone oliwą” (Izajasza 1:5.6).
Słowa proroka w sposób przenośny opisują spustoszenie, jakie grzech sieje w naszych duszach. Jego niszczycielski wpływ przenika całą naszą istotę. I nikt nie jest wyłączony z tej diagnozy. Apostoł Paweł wyjaśnia: „Nie ma ani jednego sprawiedliwego (…) gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (Rzymian 3:10.23).
Co gorsza, nieleczony grzech niesie ze sobą stuprocentową śmiertelność. „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć” (Rzymian 6:23). I nie chodzi tu tylko o śmierć fizyczną, ale o całkowite i ostateczne unicestwienie. Dowiedz się więcej o zapłacie za grzech z tego bezpłatnego materiału.
Na szczęście Biblia nie stawia nam tak druzgocącej diagnozy bez zaoferowania lekarstwa.
Pismo Święte mówi nam, że Jezus przyszedł, aby „zbawić lud swój od grzechów jego” (Mateusza 1:21). Uczynił to, biorąc na siebie karę za nasze winy. „Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni. (…) Pan go obciążył winą nas wszystkich” (Izajasza 53:5.6).
Choć Chrystus „grzechu nie popełnił” (1 Piotra 2:22), poznał jego najgłębsze konsekwencje. Pod ciężarem naszych grzechów Jego dusza była „smętna (…) aż do śmierci” (Mateusza 26:38). Jego cierpienie było tak intensywne, że „był pot jego jak krople krwi spływające na ziemię” (Łukasza 22:44). Mimo to nie cofnął się. Wybrał śmierć, na którą my zasługujemy.
Zapłatą za grzech wciąż jest śmierć. Jednak „darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rzymian 6:23). Jezus często bywa nazywany „Wielkim Lekarzem”. Oferuje On jedyne lekarstwo na grzech, które jest w stu procentach skuteczne. Każdy, kto powierzy Mu swoje życie, zostanie uratowany.
Jednak podobnie jak w przypadku leczenia Eboli, czas ma kluczowe znaczenie. „Wy, którzy nie wiecie, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, która się ukazuje na krótko, a potem znika” (Jakuba 4:14).
Czy zaufasz dziś Jezusowi, aby uzdrowił twoją chorą z powodu grzechu duszę?
Dowiedz się więcej o tym, co śmierć i zmartwychwstanie Jezusa oznaczają dla Ciebie.
Cytaty biblijne pochodzą z Biblii Warszawskiej.
Źródło: Amazing Facts

